Britannica kontra Wikipedia
2006-03-27 20:12; Internet; źródło: Gazeta Wyborcza
Nie trzeba wydawać pieniędzy na to, co można dostać za darmo - twierdzą specjaliści, którzy przebadali dwie najsławniejsze encyklopedie świata. Dziennikarze gazety zebrali grupę ekspertów i dali im do przeanalizowania 50 par artykułów o tematyce naukowej - od tablicy Mendelejewa po owieczkę Dolly.
Wszystkie hasła pochodziły zarówno z Britanniki, jak i Wikipedii, ale żeby uniknąć stronniczości, nikt o tym specjalistom nie powiedział. Wyniki były więcej niż zaskakujące: co prawda w hasłach opracowanych przez amatorów było o 39 więcej drobnych pomyłek niż w tych, nad którymi pracowali zawodowi encyklopedyści, ale poważnych błędów było zaledwie osiem - po cztery w obu badanych źródłach! Wyniki testu oburzyły wydawców Britanniki. W wydanym oświadczeniu piszą, że co prawda ich dzieło nie jest wolne od pomyłek, ale Wikipedia zawiera ich aż o jedną trzecią więcej, a badania "Nature" były przeprowadzone niechlujnie. Pismo odpiera zarzuty. Internauci zaś wiedzą swoje.
Wszystkie hasła pochodziły zarówno z Britanniki, jak i Wikipedii, ale żeby uniknąć stronniczości, nikt o tym specjalistom nie powiedział. Wyniki były więcej niż zaskakujące: co prawda w hasłach opracowanych przez amatorów było o 39 więcej drobnych pomyłek niż w tych, nad którymi pracowali zawodowi encyklopedyści, ale poważnych błędów było zaledwie osiem - po cztery w obu badanych źródłach! Wyniki testu oburzyły wydawców Britanniki. W wydanym oświadczeniu piszą, że co prawda ich dzieło nie jest wolne od pomyłek, ale Wikipedia zawiera ich aż o jedną trzecią więcej, a badania "Nature" były przeprowadzone niechlujnie. Pismo odpiera zarzuty. Internauci zaś wiedzą swoje.



